Suszarka, ryż i kaloryfer, oraz inne bajki i opowieści, czyli jak ratować zalany telefon.

Czasy mamy takie a nie inne, jak doskonale wiemy, większość z nas jest uzbrojona w elektroniczne gadżety takie jak laptop, tablet, odtwarzacze mp3/mp4, telefony i pewnie przynajmniej jedno z tych urządzeń znajduje się teraz maksymalnie w promieniu kilku metrów od naszych rąk. Bohaterami poniższego tekstu będą te ostatnie z wymienionych – telefony oraz smartfony. Wypadki chodzą po ludziach, każdemu zdarzyło się kiedyś, że telefon wyślizgnął się z ręki, upadł, piasek albo kurz zapchał gniazdo lub głośnik, uszkodził się wyświetlacz lub dotyk. Można tak wymieniać bez końca, ale zapewne wiemy co robić w takiej sytuacji.  Jednak po sieci krąży kilka mitów lub raczej cudownych przepisów na to jak uratować zalany telefon przed „śmiercią”. Problem polega na tym, że żaden z tych sposobów po prostu się nie sprawdza.  Jest to najzwyczajniej w świecie doraźna pomoc która jedynie maskuje spustoszenie jakie sieje ciecz w sprzęcie elektronicznym. Można to porównać do wzięcia tabletki przeciwbólowej na złamaną rękę. Przestanie boleć, owszem, ale tylko na chwile, a potem będzie jeszcze gorzej niż było.

Skutki zalania telefonu

Do rzeczy. Tekst ma na celu uświadomić użytkownikom, co dzieje się pod lśniącą obudową Waszego smartfona kiedy będzie miał kontakt z cieczą. Nie jest ważne jaka to ciecz, efekt jest generalnie taki sam.  Czy to woda, cola, jogurt, piwo czy cokolwiek innego zawsze, ale to zawsze po jakimś czasie na elektronice pojawia się korozja. Za przewodzenie między poszczególnymi elementami odpowiedzialne są ścieżki na płycie głównej i taśmach oraz spoiwa lutownicze przytwierdzające elementy elektroniczne do płyty głównej.  Zarówno jedne jak i drugie wykonywane są ze stopów metali (miedzi, cyny, złota), a na nasze nieszczęście korozja jest nieunikniona. Samoistnie dzieje się to bardzo powoli, lecz kiedy metale wchodzą w reakcje ze związkami chemicznymi zawartymi w cieczach które zalały nasz telefon, proces postępuje dużo szybciej i wystarczy kilka dni lub tygodni aby na płycie głównej pojawiły się ogniska korozji, co oczywiście jest zgubne dla urządzenia. Jakby tego było mało proces korodowania jeszcze bardziej przyspiesza nam fakt, że telefon pracuje cały czas pod napięciem, przez co w kontakcie z cieczą zachodzi dodatkowo zjawisko elektrolizy (zmiana struktury chemicznej substancji pod wpływem napięcia).

Postaram się Wam to zobrazować na przykładzie iPhone’a czwartej generacji. Jakiś czas po zalaniu telefon może działać całkiem normalnie, lub może występować cały szereg dziwnych zachowań. Opisywany egzemplarz nie uruchamiał się poprawnie i zawieszał na logo Apple.

Zalany iPhone czwartej generacji

Zalany iPhone czwartej generacji

Z pozoru nic strasznego, nic nie wskazuje na poważne uszkodzenie telefonu i sprawia wrażenie, że nie będzie większego problemu z naprawą. Wystarczy zajrzeć pod obudowę urządzenia, aby przekonać się, że nie jest tak różowo.

iPhone 4G bez obudowy tylnej

iPhone 4G bez obudowy tylnej

Już na pierwszy rzut oka widać, że z urządzeniem dzieje się coś niedobrego. Ogniska korozji pojawiły się na metalowych blaszkach oraz śrubkach. Typowa rdza z jaką trzeba sobie niekiedy radzić na blachach samochodów. Spójrzmy co znajdziemy dalej.

Korozja na gnieździe baterii

Korozja na gnieździe baterii

Skorodowane gniazdo baterii

Skorodowane gniazdo baterii

Korozja taśmy ładowania

Korozja taśmy ładowania

Gniazdo taśmy ładowania oraz gniazdo baterii, jak widzimy, jest w znacznym stopniu pokryte nalotem. Często zdarza się, że nalot zalegający na stykach lub gniazdach przewodzi prąd co powoduje zwarcia, nie włączanie się telefonu i w większości wypadków uszkodzenia elementów elektronicznych.

Ślady korozji i osadu na płycie głównej

Ślady korozji i osadu na płycie głównej

Po wyjęciu płyty głównej i zdjęciu ekranów chroniących najważniejsze komponenty widzimy kolejne, znaczne ogniska korozji i uszkodzenia elementów.
Teraz zadajmy sobie pytanie: jak telefon w takim stanie miał działać poprawnie? Oczywiście jest to pytanie retoryczne. Tak właśnie działa utlenianie metali oraz elektroliza o której wcześniej wspomniałem i to dzieje się w każdym telefonie który miał kontakt z cieczą.

 

Co robić kiedy zalejemy nasz telefon?

Najprościej znaleźć odpowiedź w sieci. Niestety. Generalnie wszystkie opisane sposoby które znajdziemy można włożyć między bajki, a gdyby istniała jeszcze inkwizycja na pewno spaliłaby autorów na stosie za herezje.
Dlaczego?
Otóż każdy z tych sposobów nie tylko nie pomaga, ale szkodzi elektronice.

Mit nr 1. Włożenie zalanego telefonu do ryżu

Najczęściej pojawiającymi się w sieci cudownymi lekarstwami jest np. włożenie telefonu do ryżu. Ryż owszem wchłania wilgoć, ale nie do tego stopnia aby wysuszyć telefon od środka. Obudowa, płyta główna, ekrany mają mnóstwo zakamarków w których zbiera się wilgoć, wystarczy spojrzeć jeszcze raz na zdjęcia powyżej. Nie jest to żadne rozwiązanie, nie naprawi ono w pełni telefonu.

Mit nr 2. Suszenie zamoczonego telefonu suszarką lub na kaloryferze

Kolejnym lekarstwem jest podobno suszenie telefonu suszarką, na kaloryferze lub, o zgrozo, w piekarniku albo mikrofalówce. Nie pomoże to nam w ogóle gdyż obudowa nie posiada na tyle otworów i wycięć którymi wilgoć mogłaby odparować to po pierwsze.

Po drugie podgrzewając urządzenie przyspieszamy tylko reakcje chemiczne jakie zachodzą wewnątrz.

Po trzecie na płycie głównej mogą znajdować się elementy bardzo wrażliwe na przegrzanie, które przy wysokiej temperaturze najnormalniej w świecie ulegają uszkodzeniu. Bardzo łatwo o zniszczenie wyświetlacza podgrzewając urządzenie suszarką.

Mit 3. Wkładanie zalanego telefonu do piekarnika lub mikrofali

Natomiast wkładanie telefonu do piekarnika czy mikrofali jest już kompletną głupotą, gdyż nie tylko na pewno uszkodzimy urządzenie, ale możemy też spowodować pożar przez wybuchającą baterię lub plastikowe elementy które bardzo łatwo się zapalą.

 

Co zrobić z zalanym telefonem?

Jakie w takim razie podjąć kroki aby zwiększyć szanse na uratowanie telefonu na który wydaliśmy dość znaczne pieniądze. Po pierwsze i najważniejsze nie wolno panikować ani załamywać rąk nad tym, że zepsuliśmy telefon, bo nie wszystko jeszcze stracone.

Krok 1. Wyjąć baterię

Na początek trzeba wyjąć baterię. Skutecznie zahamuje to proces elektrolizy, a więc wydłuży czas potrzebny do powstania korozji. Jeśli natomiast nie mamy dostępu do baterii (jak w przypadku chociażby wyżej pokazanego iPhone’a, niektórych modeli HTC, czy Nokii z serii Lumia) warto przynajmniej wyłączyć zasilanie. Pod żadnym pozorem nie można próbować uruchomić urządzenia, gdyż może to zaowocować zwarciem i nieodwracalnym uszkodzeniem.

Krok 2. Wyjęcie karty SIM i karty pamięci

Następnym krokiem jest wyjęcie karty sim i karty pamięci. Dzięki zdjętej klapce i wyjętej baterii oraz kartach telefon ma lepszy dostęp powietrza, więc wilgoć może powoli odparowywać. Na pewno to nie zaszkodzi.

Szczerze odradzam próby dalszego otwierania telefonu jeśli nie mamy odpowiedniej wiedzy jak to zrobić, lepiej nie narobić więcej szkód nieumiejętnym rozbieraniem urządzenia.

Krok 3. Udanie się do serwisu

Kolejnym krokiem jest niezwłoczne udanie się do serwisu. Jest to jedyne miejsce gdzie tak naprawdę istnieje szansa na uratowanie urządzenia w pełni. Im krótszy czas od momentu zalania do oddania do naprawy tym większa szansa na powodzenie. Niech nie zbije Was z tropu fakt, że np. telefon miał kontakt z cieczą, ale przecież działa normalnie. Kolejny raz proponuję przewinąć tekst wyżej i spojrzeć na zdjęcia. Prędzej czy później zaczną się objawiać usterki, ale wtedy na naprawę może być już za późno. Odradzam też próby kontaktu i odsyłanie telefonu do serwisu gwarancyjnego, ponieważ zalanie jest równoznaczne z utratą gwarancji, więc jedynie stracicie czas, telefon na pewno wróci z odmową naprawy.

 

Zalany telefon - naprawa w serwisie

Serwis posiada niezbędne narzędzia, zaplecze i co najważniejsze wiedzę jak radzić sobie z takimi przypadkami. Istnieje szereg czynności niezbędnych do przywrócenia telefonu do życia, takich jak chemiczne usuwanie korozji, naprawianie połączeń między elementami, regenerowanie styków i złącz. Niekiedy korozja jest na tyle rozwinięta, że niezbędna okazuje się wymiana elementów. Jeśli użytkownik zlekceważył zalanie lub zbyt długo zwlekał z oddaniem urządzenia, naprawa może okazać się nieopłacalna lub niemożliwa. Po dłuższym czasie korozja niszczy wszystko co jest w telefonie metalowe, a więc wszystkie ścieżki, spoiwa lutownicze i niektóre elementy. Regeneracja skorodowanej płyty głównej jest czasochłonna, jednak możliwa, ale powtórzę po raz kolejny: im szybciej zareagujecie tym większa szansa.

 

Odnowienie zalanego telefonu przez serwis - zdjęcia PRZED i PO

Efekty pracy naszego serwisu możecie zobaczyć w formie zestawienia kilku zdjęć płyt głównych dwóch iPhone’ów- jeden prezentowany na początku przed naprawą, drugi po wszystkich zabiegach czyszczących.

Rozległa korozja widoczna na całej płycie

Rozległa korozja widoczna na całej płycie

Skorodowane gniazdo wyświetlacza

Skorodowane gniazdo wyświetlacza

Korozja części BaseBand

Korozja części BaseBand

Dalej natomiast macie okazję spojrzeć na kilka zdjęć mikroskopowych wybranych obszarów na których wystąpiły największe ogniska korozji, również w formie „przed i po”. Płyty główne zostały poddane chemicznemu usuwaniu korozji, regeneracji styków i wymianie uszkodzonych elementów przez nasz serwis.

Korozja układu zasialnia

Korozja układu zasialnia

Korozja gniazda ładowania

Korozja gniazda ładowania

Korozja Baseband

Korozja Baseband

Korozja elementów zasilania

Korozja elementów zasilania

Zarówno pierwsza jak i druga płyta była w podobnym stanie, jednak mimo rozległym uszkodzeniom proces naprawy w obu przypadkach przeszedł bez większych komplikacji, a telefony udało się naprawić i wróciły do właściciela w pełni sprawne. Myślę, że zdjęcia doskonale obrazują jak ważna jest szybka reakcja po zalaniu i udział serwisu w procesie naprawy.

A teraz odpowiedzmy sobie wszyscy na ostatnie pytanie: czy suszarka, ryż i kaloryfer faktycznie może to naprawić?